Od niedzieli 28 września do niedzieli 5 października trwa w Warszawie i 14 miastach w całej Polsce festiwal Kino dzieci. O festiwalu napiszę jeszcze, bo w najbliższą niedzielę zamierzamy udać się na projekcje krótkich filmów dla dzieci. Tymczasem wybrałam się na konferencję "Kręcimy kulturą dla dzieci", która odbyła się w ramach festiwalu.
Kto zatem kreci kulturą? Jak kręci i dlaczego tak a nie inaczej? Dlaczego czasem kręcić jest łatwiej, a czasem nie da się wcale? O tym wszystkim i jeszcze o wielu innych aspektach kultury dyskutowano w czasie konferencji.
Skupię się tylko i wyłącznie na pierwszym panelu, ponieważ wydaje mi się najbardziej symptomatyczny i najlepiej obrazujący temat konferencji. Zatytułowano go Kultura dla dzieci - badamy puls i poświęcono przedstawieniu sytuacji w rożnych obszarach sztuki dla dzieci; na rynku wydawniczym, w teatrze, telewizji i kinie.
Konkluzja jest taka, że o ile rynek wydawniczy i teatralny mają się całkiem nieźle o tyle telewizji dla dzieci nie ma, a polskie kino dla dzieci też prawie nie istnieje. Wydawnictw dla dzieci jest obecnie ok. 200 , z czego liczy się ok. 100, a wiodących jest 40. Odbywają się liczne festiwale, które mają pokazać, że czytanie jest atrakcyjnym sposobem spędzania wolnego czasu, a nie tylko możliwością zdobycia wiedzy. Teatry dla dzieci też mają się całkiem nieźle i wciąż mogą liczyć na stałą obecność szkół.
Gorzko natomiast zabrzmiało wystąpienie na temat telewizji dla dzieci. W telewizji publicznej nie ma praktycznie kanałów dla dzieci. Nowopowstała telewizja ABC po pierwsze wbrew założeniom nie jest dostępna dla wszystkich, po drugie pojawiają sie tam same powtórki, telewizja nie kupuje nowych pełnometrażowych filmów.
Rynek filmowy dla dzieci też w Polsce prawie nie istnieje. W ciągu ostatnich lat powstały może 3-4 w miarę dobre filmy dla dzieci. Największym problemem jest brak dobrych, ambitnych scenariuszy. Uważa się, że tworzenie filmów dla dzieci nie nobilituje, a wręcz przeciwnie - jest rodzajem niespełnienia. Szkoły filmowe nie przygotowują do tego rodzaju twórczości. Tymczasem zupełnie inaczej wygląda sytuacja w innych krajach europejskich, w których kino familijnie jest najbardziej kasowym rodzajem kina, zaraz po komediach romantycznych i w których wciąż żywe są tradycje rodzinnych wyjść do kina.
Na zakończenie poruszony zostal temat wydarzeń dla dzieci, których z jednej strony jest coraz więcej a z drugiej, jakość wiekszości z nich pozostawia wiele do życzenia. Innym zagrożeniem wynikającym z dużej ilości wydarzeń jest to, że wkrótce zaczną się pokrywać, a tym samym eliminować.
Podsumowując. Po pierwsze kultura dla dzieci nie ma swojego miejsca w mediach, jest tematem pomijanym i trywializowanym. Po drugie wciąż pokutuje podział na kulturę i kulturę dla dzieci, jakby ta druga była gorsza, jakby istniała wielka i mała kultura.
A tymczasem kultura dla dzieci jest, warto w niej uczestniczyć i poznawać ją i pozwolić się jej porwać. Bo każdy z nas ma w sobie wewnętrzne dziecko, które czasem trzeba dopieścić.
Żeby jutro był taki sam dzień...czyli, co zrobić by na dzień dobry dzień był dobry i by na dobranoc znowu usłyszeć takie wieczorne życzenie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tu byliśmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tu byliśmy. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 października 2014
niedziela, 28 września 2014
Prawie nocna przygoda
Raz z rutyny zrezygnować trzeba.
Nic to, że od 3,5 roku kolejność kolacja, kąpanie, usypianie, spanie o mniej więcej tej samej porze zachowana była. Nic to, że bardzo nam się ta rutyna podobała.
Ostatni w tym roku multimedialny pokaz fontann poszedł w parze z pierwszym w życiu chłopięcym prawie nocnym przedstawieniem.
Było kolorowo, było rzecz jasna mokro, ulotnie, tajemniczo i dla małych obserwatorów wzruszająco.
Muzyka znana, lubiana, za ucho i serce chwytająca. Specjalnie dobrana tak, by się podobała i podobała się.
Przesłania starsi do końca nie zrozumieli, może zbyt dosłowne było, a może zbyt zawoalowane.
Natomiast młodym zebrało się na rozmowę o uczuciach: " ten pan bardzo kocha tą panią" ( w odpowiedzi na tańczącą mutimedialną parę); "wujek kocha ciocię, a ja bardzo kocham ciebie" ( w odpowiedzi na propozycję wzięcia na ramiona wujkowe, by mama mogła chwilę odpocząć). Tym samym było odrobinę romantycznie i wyczerpująco.
Nic to, że od 3,5 roku kolejność kolacja, kąpanie, usypianie, spanie o mniej więcej tej samej porze zachowana była. Nic to, że bardzo nam się ta rutyna podobała.
Ostatni w tym roku multimedialny pokaz fontann poszedł w parze z pierwszym w życiu chłopięcym prawie nocnym przedstawieniem.
Było kolorowo, było rzecz jasna mokro, ulotnie, tajemniczo i dla małych obserwatorów wzruszająco.
Muzyka znana, lubiana, za ucho i serce chwytająca. Specjalnie dobrana tak, by się podobała i podobała się.
Przesłania starsi do końca nie zrozumieli, może zbyt dosłowne było, a może zbyt zawoalowane.
Natomiast młodym zebrało się na rozmowę o uczuciach: " ten pan bardzo kocha tą panią" ( w odpowiedzi na tańczącą mutimedialną parę); "wujek kocha ciocię, a ja bardzo kocham ciebie" ( w odpowiedzi na propozycję wzięcia na ramiona wujkowe, by mama mogła chwilę odpocząć). Tym samym było odrobinę romantycznie i wyczerpująco.
sobota, 6 września 2014
Plac zabaw przy Forcie Bema
Co zrobić, by plac zabaw był atrakcyjny?
Umieścić tam koparkę.
W Forcie Bema koparka jest zatem innych atrakcji mogłoby nie być.
Ale są. Liczne, przemyślane, choć może nie do końca zadbane.
I jest przestrzeń i las wokoło, i piach w butach.
I adrenaliny trochę i endorfin całe mnóstwo.
Tu można poćwiczyć, tam poleżeć na trawce (na razie teoretycznie przynajmniej).
Jest dobrze. Zdecydowanie lubimy ten plac, a raczej "obszar zabaw".
Wrócimy choćby na gofra na leżaczkach i na kolejne koparkowe kopanie.
Niech tylko ktoś nam obieca miejsce na parkingu.
Umieścić tam koparkę.
W Forcie Bema koparka jest zatem innych atrakcji mogłoby nie być.
Ale są. Liczne, przemyślane, choć może nie do końca zadbane.
I jest przestrzeń i las wokoło, i piach w butach.
I adrenaliny trochę i endorfin całe mnóstwo.
Tu można poćwiczyć, tam poleżeć na trawce (na razie teoretycznie przynajmniej).
Jest dobrze. Zdecydowanie lubimy ten plac, a raczej "obszar zabaw".
Wrócimy choćby na gofra na leżaczkach i na kolejne koparkowe kopanie.
Niech tylko ktoś nam obieca miejsce na parkingu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)